Przed zakupem świnki morskiej

Świnka morska (kawia domowa) to bardzo łatwe w hodowli zwierzę, absorbujące mniej czasu niż np. pies, ponieważ nie wymaga wychodzenia z nią na spacery. Oczywiście można ją wypuścić, żeby pobiegała sobie po pokoju lub domu, a latem pod kontrolą – po ogródku. Powinno jej się to nawet bardzo spodobać. Tym niemniej mimo iż z posiadaniem świnki nie wiąże się tak dużo obowiązków, to jest to żywe stworzenie, więc będzie wymagało opieki przez całe życie, które zwykle trwa od 5 do 8 lat.

Przed zakupem lub adopcją świnki morskiej (inaczej kawii domowej) upewnij się, że:
– ani Ty, ani żaden z domowników nie macie alergii na świnkę ani na siano, które jest dla niej ważnym składnikiem pokarmowym,
– masz miejsce na klatkę. Świnka jest znacznie większa od chomika i jej klatka nie może być zbyt mała,
– masz osobę odpowiedzialną za zrobienie porządku śwince. Świnka nie jest zwierzątkiem „śmierdzącym”. Jej odchody są suche i zasadniczo nie śmierdzą. Jednakże sporo pije, je warzywa i jej mocz ma swój zapach. Musisz się więc liczyć ze sprzątaniem klatki co drugi dzień,
– stać Cię na to zwierzę; temat potrzeb i wydatków na świnkę morską rozwinęłam w tym wpisie,
– masz z kim zostawić świnkę w razie wyjazdu dłuższego niż 1, 2 – dniowy.

Istotne jest także zastanowienie się nad ilością świnek, które chcemy mieć. Dwa razy zdarzyło mi się mieć jednorazowo jedną świnkę. Raz, po przeczytaniu wielu opinii na forach o tym, że świnki są zwierzętami stadnymi i lepiej jest im, gdy są co najmniej dwie, zdecydowałam się na dwie świneczki. Moje spostrzeżenia są następujące:

  • świnki dużo lepiej zżywają się z człowiekiem, gdy są same. Świnki, które trzymałam „solo” lgnęły do nas, chciały żeby je brać na ręce, bawić się z nimi. Jedna w ogóle zachowywała się jak piesek. Biegała po domu, wiedziała gdzie jest kuchnia, darła się tam jak chciała jeść, przybiegała do nas, żeby nas zaprowadzić tam gdzie chciała, itd.
  • świnki, które miałam dwie, w ogóle nie chciały się z nami zintegrować. Po wyjęciu z klatki kuliły się do siebie, nie chciały spacerować. Jednocześnie nie zaprzyjaźniły się ze sobą. Gryzły się, podjadały sobie jedzenie; w ogóle jadły na wyścigi (świnki solo tego nie robiły), kłóciły się o miejsce na hamaku, łapały od siebie nawzajem choroby. Co więcej, rozmawiałam z dwoma osobami (jedna z nich pracowała w sklepie zoologicznym), które pod wpływem internetowych opinii zdecydowały się także na dwie świnki i ich doświadczenia były podobne.

A zatem, jeśli o mnie chodzi, to preferuję jedną świnkę.

Świnkę możecie kupić w sklepie zoologicznym, od hodowcy lub też wziąć od osoby, której się „przypadkowo” świnki rozmnożyły. Możecie także adoptować – od organizacji, które opiekują się świnkami porzuconymi czy też odebranymi z pseudohodowli albo wziąć od osoby, która z różnych względów chce oddać świnkę.